02 maja 2017

Wracam... A jutro? MATURA

   Cześć, Kochani! Wiem, że nie było mnie już dosyć długo i szczerze mówiąc, nie zamierzam za to przepraszać. Prawda jest taka, iż okres, w którym obecnie się znajdowałam był jak okrągły labirynt, którego korytarze owijały się wzajemnie. Nie potrafiłam znaleźć wyjścia, co nie jest niczym dziwnym, gdyż na moją sytuację nie było innego lekarstwa, jak po prostu ją przeżyć. Starałam się przeżywać ten czas z podniesioną głową i szeroko otwartymi oczami. Każda sekunda była dla mnie znacząca. Właśnie z tego powodu nie byłam w stanie prowadzić bloga tak sumiennie, jak jeszcze jakiś czas temu. Myślę, że zadawanie pytania, o co chodzi, jest zbędne, a odpowiedź aż zbyt prosta. Matura. Tak skomplikowana sprawa w całej swojej prostocie.


   Pamiętam, jak jeszcze niedawno sądziłam, że to nic trudnego, a wszystko zależy od mojej organizacji. To prawda. Nie miałam jednak pojęcia, iż nadejdzie taki moment, że cała ta sytuacja przerośnie nawet tak szczegółowy plan. Bardzo długo zastanawiałam się, jak mogę nazwać uczucie, które tak bardzo mnie męczy. Dla zdziwienia wielu, nie był to stres. To nawet nie był strach. Emocją, która tak bardzo targnęła się na moje samopoczucie, była świadomość. Zdałam sobie z tego sprawę w momencie, w którym przerabiałam po raz kolejny opracowanie Ferdydurke (swoją drogą, moim zdaniem lektury genialnej). Wartości w niej zawarte, wzbudziły we mnie tak głębokie refleksje, że dane było mi w końcu zrozumieć, z czym tak naprawdę się zmagam.


    Nie stresuję się, bo napisawszy tyle próbnych matur, wiem, czego mogę się spodziewać. Poza tym, na stresik mam jeszcze czas. Nie boję się, ponieważ wiem, że wynik tego egzaminu wcale nie zaważy na moim życiu. Po pierwsze, niezbędne do życia jest mi pożywienie, woda i tlen. Po drugie, jestem na tyle dobrze przygotowana, że nie powinnam się o to martwić. Mam jednak świadomość tego, że ten egzamin, to ostatni rozdział mojego dzieciństwa. Moi rodzice mieli słuszność, kiedy powtarzali mi, iż dorosła stanę się po zakończeniu szkoły. Przeraża mnie właśnie świadomość tego, jak zawiłe, a czasem trudne decyzje będę musiała podjąć albo z jakimi problemami zmagać. Sama. Bo nikt już niczego za mnie nie zrobi.

   Tegoż właśnie dnia, wlała się we mnie, zupełnie niespodziewanie, tak ogromna dawka inspiracji, iż musiałam wszelkie emocje przelać na słowa. Doszłam dziś do takiego momentu, który pokazał mi, jak zwalczać przeciwności losu, a także przekształcać negatywne emocje, na te dobre. Dziś poczułam, że nie mam się o co martwić. Jeszcze nigdy nie było tak, bym nie dała sobie rady. Tym razem też dam. Dlatego wracam.

2 komentarze:

  1. Mam nadzieję , że zdasz maturę i będziesz z siebie dumna! Uśmiech i do przodu , powodzenia :*
    http://xgabisxworlds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Uszczęśliw Owieczkę ,dodaj komentarz :3